Na stronie postaram się opowiedzieć o Volkswagenie.
Opiszę historię mojej przygody z "volkswagenem Garbusem". Garbus był moim pierwszym autem i nim pozostanie. Postaram się rownież opisać historię karmanna oraz fabryki volkswagena. VW to wieczna marka a model Garbusa czy Karmana na zawsze pozostanie na naszych drogach.
Opisze również historię zmian volkswagena garbusa jak i karmann ghia.





środa, 22 lutego 2012

Kolejne prace zimowe ;)

Zima już nie straszna a i temperatura coraz wyższa więc stwierdziłem że trzeba coś porobić koło zielonego, tym bardziej że w czasie mrozów zerwałem wkładkę w klamce od strony kierowcy co utrudniało wejście do auta bo trzeba było najpierw otwierać strobe pasażera potem od środka drzwi kierowcy i dopiero normalnie zasiąść za kółkiem ;)

Tak wiec w poniedziałek po spokojnym dniu w pracy wybrałem sie do garażu by zrobić cały zamrk.
Wcześniej zaopatrzyłem sie w klamki zewnętrzne z kładkami niestety bez kluczyka. Stwierdziłem że szkoda zmieniać całe klamki wiec zmiana polegała na wymianie wkładek w obu klamkach.
Zakupione klamki zostały rozmontowane a wkładki oddane do wyczyszczenia i dorobienia kluczyków.

Sama zmiana wkładek nie trwała dość długo niestety musiałem znaleźć i wyeliminować problem przycinających soe drzwi. Myślałem że cały zamek pójdzie do wymiany ale na szczęście dla mnie bo mniej zabawy było, wystatczyło tylko poodginać blaszkę ktora zakrywa cały zamek by za bardzo go nie zabrudzić i woda spływająca czasami do wnętrza drzwi poprzez uszczelki okien.

Zamek zostal przeczyszczony i zaoliwiony by działał lekko i bez szwanku.

Na sobotę o ile pogoda dopisze przymierzam sie do wymiany przewodu paliwowego z 4 mm na minimim 6 do 8 mm średnicy wewnętrznej.
Może w późniejszym terminie układ paliwowy w komorze silnika zostanie zrobiony na miedzianych rurkach.

Wszystko to wsumie tylko kwestia czasu.

poniedziałek, 6 lutego 2012

Małe prace

Jeszcze przed mrozami zacząłem się bawić w reólacje silnika gdyż obecne ustawienia gaźników troche muliły silnik.
Silnik zachowywał się jak by byl zalewany dlatego wziąłem się za znalezienie przyczyny i ustawienie gaźników.
Samochód wylądował w garażu pierwszą rzeczą którą musiałem sprawdzi była dawka paliwa podawana przez pompkę pezyśpieszenia niestety ciężko jest się dostać do odkręcenia gaźników od kolektorów więc trzeba było wyciagac gaźniki z kolektorami a następnie odkręcić same gaźniki ( w ten sposób w końcu wymieniłem nakrętki mocujące kolektory do głowic).

Po wyciagnięciu gaźników zacząłem zabawe z mierzeniem dawki paliwa i tak jak się okazało jeden gaźnik zalewał silnik gdyż dawał zbyt dużą dawkę paliwa, zacząłem się więc bawić w wyrownanie między gaźnikami po czym zamontowane na silniku zostały delikatnie skorygowane.

Niestety czas gonił i nie miałem więcej czasu by podpiąć wakuometry i sprawdzić wskazania, później nastały mrozy i w nieocieplanym garażu nie za bardzo dało się robić ale pomalu ustają więc pewnie za niedługo znowu posiedzę sobie na garażu grzebiąc w silniku :)

Czekajcie na wieści jak tylko mrozy odejdą ....

sobota, 14 stycznia 2012

Solina 14.01.2011

Ze względu na nudne dni których dość dużo jest w zimie bo nie ma się za bardzo gdzie wybrać postanowiliśmy wybrać się nad zalew soliński.
Mimo że w piątek troche nasypało śniegu jak i w sobote z rana coś rzuciło nie było tak źle by wyruszyć garbusem w bieszczady.
Szybkie wybranie się z domu bo już po 11 byliśmy w drodze na garaż po auto. Troszke wietrznie się zrobiło ale nie przeszkadzało nam to zbytnio, pozostało tylko zapakowanie się w zielonego i jazda w droge :) kierunek Solina
 Na drogach nie było wogóle śniegu w babicy jedynie delikatnie rzuciło śniegiem i droga na moment zrobiła sie delikatnie biała ale już odbijając w kierunku sanoka droga była czarna. Bez wiekszych przeszkód dostaliśmy się do Leska, pozostało nam pokonać podjazdy pod górki i przed samą soliną czekalo wyzwanie: serpentynki.
Za leskiem droga robiła się już delikatnie biała więc trzeba było ostrożnie jechać by nie zerwać przyczepności co jest bardzo łatwe w autach tylnonapedowych.
W końcu po wolnych podjazdach i przedzieraniach się po delikatnie zaśniezonej drodze dotarliśmy na miejsce.



Wybralismy sie na tame jak widać na zdjęciach pogoda dopisuje :) śnieznobiałe tło delikatny wiaterek i zero opadów. Ruszyliśmy więc na drugą stronę tamy.


Niestety już w drodze powrotnej na parking pogoda troche się załamała i zaczęło sypać sniegiem. Nie osiągaliśmy się zbytnio z powrotem do auta by nie wygladać jak balwanki ale udało nam się zrobić kilka zdjęć które ukazują jak zmienna potrafi być pogoda.


Jak sami widzicie widoczność zdecydowanie zmalała. Pozostało nam tylko ostrożnie wrócić do domu.
Na trasę powrotną wybralismy trasę którą przyjechalismy na miejsce ponieważ wiedzieliśmy jak wyglądała i czego można się spodziewać.

Niestety w lesku nie spodziewaliśmy się aż tak śliskiej nawierzchni, na szczęście bez problemu minęliśmy rondo jadąc za pomarańczowym dostawczakiem który strasznie się bał jechać i popelniał trochę błędów ale nie probowałem go wyprzedzać lecz trzymać się za nim w odpowiedniej odległości. 
Niestety w Zagórzu na serpentynach droga była bardzo śliska, pod światłami samochodów aż się szkliła wtedy popełnił najwiekszy błąd chcąc się calkowicie zatrzymać zamiast wrzucić najnizszy bieg i zjechać spokojnie na sam dół. 
W miedzyczasie wyprzedziło nas 3 auta które niestety również zaczęly chamować bo nie miały wyjścia. Redukcja biegów do najniższego i ostrożne hamowanie zachaszając trochę o pobocze na nie wiele się zdało gdyż auto ciągle jechało w dół, zdecydowałem się na ominięcie aut i powolne zjechanie na sam dół. Na szczęście pod górkę nikt nie jechał ponieważ jedno auto utknęło w polowie nie mogąc ruszyć. 
Powoli więc zjeżdżając w doł na jedynce delikatnie hamując i kontrując co jakiś czas kierownica minąłem kolumnę stojących samochodów i zjechałem w dół gdzie faceta z lawetą ściągnęło na przeciwny pas.
Wyjechawszy już na prostą drogę odetchnęliśmy z ulgą i ostrożnie okolo 40 km na godzine jechaliśmy dalej. 

A tak wyglądał korek pod górkę:



W końcu napotkaliśmy piaskarki które wzięły się do pracy i zaczęły posypywać drogi. Na szczęście za Sanokiem były już inne warunki droga była mokra a temperatura utzrymywała się dodatnia.

I tak z przygodami spędziłem dzień z Moją Kobietką.

 

czwartek, 12 stycznia 2012

małe problemy

Ostatnio od pewnego czasu miałem problemy z silnikiem.
Najpierw miał trudności z odpalaniem ale to sporadycznie raz palił a raz krecił jak głupi a jednak nie zaskoczył.
Zacząłem szukać przyczyny:
-źle wyrególowane gaźniki
-źle ustawiony zapłon
-zatkany układ paliwowy
-niesprawna pompa paliwowa
-słaba masa
te wszystkie rzyczyny zostały podane przez znajomych a mój tato dorzucił jeszcze problemy z układem zapłonowym.

Z gaźnikami nie było wiele roboty podpięcie wakuometrów i sprawdzenei synchronizacji i sprawdzenie zachowania się wskaźników podczas pracy silnika.
Zapłon sprawdzony na lampe i wszystko grało. Palec sprawdzony przeczyszczony styki w kopółce przeczyszczone przerwa na przerywaczu sprawdzona.
Pompa paliwa w końcu siadła wymiana na nową przy okazji sprawdzone przewody paliwowe.

Problemy nadal nie ustąpiły.
Zmieniłem więc kable WN troche się poprawiło ale niestety problemy z odpalaniem nie ustały, w koncu odmówił posłuszenstwa w trakcie powrotu do domu. Szybkie scholowanie i na nastepny dzien wymiana cewki zapłonowej odpalil odrazu krotka przejażdzka by zagrzac silnik i sprawdzić czy nic się nie dzieje, niby bez dziwnych objawów i problemów, więc auto zostaje w garażu.
Dwa dni później ide na garaż, auto wogóle nie odpala zamiana cewek niestety nie pomaga. jedynym rozwiązaniem jest sprawdzenie kondensatora jakiś stary wyciągnięty na szybko ze starego silnika montaż do aparatu i objawy zniknęły auto odpala i jak narazie (odpukać w niemalowane) nie widać objawów z odpalaniem. Pozostaje tylko posprawdzać go przez kilka dni i można powiedzieć że udręki z Garbuskiem trwające około 3 tygodni zostały rozwiązane.

Tak to już bywa kiedy auto stroi swoje fochy :D

Pozdrawiam i za niedługo kolejny wpis odnosnie budowy i odpalania silnika :)

środa, 11 stycznia 2012

silnik 1776 ccm

Prace nad nowym silnikiem trwaly jakies 6 mc ze wzgledu na powolne zbieranie potrzebnych podzespołów jak i dokładne spasowanie wszystkich podzespołów.
Niestety nie obyło się bez przygód, na szczęście nie wyrządziły żadnej szkody ale teraz wiem że części robione obecnie pozostawiają dużo do życzenia, czasami lepiej jest kupić używkę niemiecką niż nówkę psełdo niemiecką.

Silnik po poskładaniu prezentował się następjąco:


silnik przygotowany do odpalenia i wstępnego dotarcia (tzw. run in)

czwartek, 29 grudnia 2011

początek przygodny z slinikiem 1776 cc

Po wyremontowaniu Garbiego zacząłem myśleć nad mocniejszą jednostką napedową dla niego.
Przebrnąwszy przez przygody z pseudo mechanikiem od silników garbowych zacząłem mysleć o własnoręcznym zlożeniu silnika ewentualnie niektóre prace zlecić odpowiednim zakładom.

 Tak więc moje plany zakladały podracowanie jednostki napędowej.
Typowy silnik 1,2 nie był do końca zadowalający a standardowe silniki nie były zbyt szybkie, nawet silnik 1,6 najmocniejszy z silników Garbowych nie był zbyt mocnym silnikiem.
Założenia były takie by pozostać przy standardowym wale z silnika 1,6 inne wały już wymagały obróbki bloku wewnątrz.

Po rozmowie ze znajomym który na codzień zajmuje się budowaniem silników wyczynowych wybór padł na pojemność 1776 cc.

Blok silnika AS 41
wał korbowy standard z 1,6
Korbowody standard
Gaźniki Dellorto DRLA 40
Elektryczna pompa paliwa
Dodatkowa miska olejowa
Koło pasowe z podziałką
wałek VW 110
Tłoki 90,5
Klawiatury 1,25:1
Zewnętrzny filtr oleju.
Aparat zapłonowy 009

Zacząłem więc zbierac potrzebne materiały a co z tego wyszło dowiecie się po nowym roku.

piątek, 9 grudnia 2011

Przygód z silnikiem poczatek...

Jak wspominałem już we wcześniejszym poście silnik mojego Garbuska poszedł do remontu do osoby, która od kilkunastu lat zajmowała się tymi silnikami.
Początki były piekne jak zawsze, silnikczek pracował bardzo dobrze ale do czasu.

Po niecały 3 miesiącach od remontu silnika miałem problemy z odpaleniem garba z kluczyka jedynie zaskakiwał na pych... Podejrzenie padło na rozrusznik ale po jego wyjęciu i sprawdzeniu wszystko bylo ok. Nie pozostało nic innego jak wyjęcie silnika by znaleźc przyczynę. Po jego wyciągnięciu okazało się ze Pan P. zamontował za małe koło zamachowe i rozrusznik zjechał wszystkie zęby na kole...

Kolejna przygoda która mnie spotkala  było ukręcenie wałka rozrządu faktem jest ze to nie wina mechanika ale silnik poszedł ponownie na gwarancje do niego i naprawę.

Po złożeniu i przejechaniu zaledwie 50 km silnik wywalił cały olej i zgasł okazało się po rozebraniu że panewki na wale byly źle spasowane. Kolejny telefon do mechanika zabiera silnik i ponownie naprawia.

niestety i tym razem silnik nie jest złozony jak powinien po przejechaniu na zlot jakieś 200 km zauwazyłem znaczny spadek oleju o ponad 5 litra telefon do mechanika jego stwierdzenie że to norma  powrót ze zlotu ostra wymiana zdań i silnik wędruje do ponownego remontu.

Kolejna przygoda to dziwne dźwieki z silnika po telefonie do Pana P. i jego wizytą dowiedziałem się że trzeba jedynie wyregolować zawory. kolejny dzien rególacja zaworów przejechane 10 km silnik gorący chodzi głośniej niż traktor. Ponowna rególacja zaworów ze znajomym powrot do domu i w połowie silnik staje. Diagnoza zatarty wał. Telefon i Pan P. z podkulonym ogonem przyjeźdża i zabiera silnik do naprawy.

Po odebraniu silnika wkładam go i udaje się an zlot oddalony o jakies 20 km od mojego miejsca zamieszkania dojezdżam na zlot a temperatura silnika 125 stopni telefon ponownie ostra wymiana zdań zlot spędziłem miło powrót do domu i silnik niby ok choć coś lekko stuka, przejeździłem na nim jakies 1500 km wyciągnałem i włożyłem w końcu swój silnik o pojemności 1776 cm.

Silnik 1200 remontowany przez Pana P. okazal się mieć luz wzdłóżny na wale, stwierdziłem ze już nie będe użerał się z mechanikiem bo szkoda nerwów i tak sobie leży bodajże od kwietnia 2011 do dnia obecnego i czeka na remont, prawdopodobnie na wiosne sie doczeka naprawy.

To by było chyba na tyle przygód z silnikiem 1200 i Panem P.